sobota, 13 września 2014

Rozdział 3

Kochane beliebers wiem ze dawno mnie tu nie było ale proszę wybaczcie mi to ze was zostawiłem mam nadzieje ze pare z was ze mną zostało tak jak jedna wyjątkowa dziewczyna.



O Boże czy on miał na myśli mnie mnie zwykłą  Cindy  wierna belieber , nie przecież to niemożliwe napewno nie miał mnie na myśli.
Zmęczona moimi rozmysleniami położyłam sie spać.
                   
                        ***

Rano
Z samego rana postanowiłam sie przejść na spacer.Szłam powoli ulicami Kanady gdy nagle poczułam ze zderzyłam sie z kimś, a tym kimś był mężczyzna co wywnioskowałam po budowie.Po zderzeniu zaczęłam pospiesznie przepraszać gdy nagle usłyszałam głos głos który wywoływał ciarki na moim całym ciele .
Cześć powiedział szatyn uśmiechając sie przyjaźnie .
-Hej Justin -odpowiedziałam cicho bardziej do samej siebie niż do niego 
-Widziałaś moj wczorajszy wpis na tt -zapytał z tym swoim cudownym uśmiechem 
-Owszem -odparłam odwzajemniajac uśmiech który w moim wykonaniu na pewno nie był taki uroczy .
-I domyslasz sie może o kim on był -zapytał .
-Hmmm nie wiem -odparłam udając głupia .
On sie cicho zasmial pod nosem 
-A ja myśle ze znasz odpowiedz -i znów ten uśmiech .
-Chyba nie -dalej grałam głupia .
Nagle spostrzegłam ze szatyn nachyla sie do mnie i szepcze cicho do mojego ucha 
-O tobie kochanie 
Po czym zostawił na moim policzku wilgotny ślad swoich ust i poprostu odszed zostawiając mnie sama i oszołomiona .
Czy mnie właśnie pocałował Justin Bieber ?!



Myśle ,że rodział wam się podoba.
Do następnego 
@dajmonds2000

1 komentarz:

  1. Opinie na temat bloga przesylajcie
    Na nasze tt
    @dajmonds2000
    I
    @nskubala40

    OdpowiedzUsuń